Najnowsza odsłona Resident Evil to istny koktajl rozwiązań oraz naleciałości ustanowionych przez poprzednie części cyklu. Jak wyszło? Chyba dobrze, albowiem Pan Dibbler śmiało określa Requiem jako najlepszą odsłonę serii.
Poprzedni artykułSuper Bomberman Collection to CUDO | Podgląd #223
Następny Artykuł TempleOS – boski kod schizofrenicznego geniusza

