Jakoś nie leżało mi zrobienie recenzji Cairna, więc zamiast tego powstał taki nietypowy felieton. Opowiada trochę o grze, ale przede wszystkim zwraca uwagę na motyw wiążący rozgrywkę z jej warstwą fabularną. Nie wspinaczka czy wynikający z niej triumf jest tu bowiem sednem, a maniakalne dążenie do celów istniejących wyłącznie w naszych głowach. Mimo ceny jaką płacimy za to my i nasze otoczenie.
Poprzedni artykułWorms: Gra planszowa z perspektywy fana robaków
Następny Artykuł Carmageddon: Rogue Shift zawiódł mnie jak mało która gra…





